Wszystkie »

  • Wpisów:3
  • Średnio co: 1 rok
  • Ostatni wpis:5 lata temu, 17:05
  • Licznik odwiedzin:1 080 / 2053 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Czwartek,14.3.2013r.
Dawno nie pisałam. Już tydzień ale nadrobię to. Dużo się przez ten czas wydarzyło więc tak w skrócie opowiem. W dużym skrócie, dosłownie kilka zdań o każdym dniu
Piątek-8.3
Moja klasa rzuciła się na Adriana. To musiało być piękne jednak no ja tego nie widziałam, a szkoda. Powiedział wtedy mojej klasie że mnie kocha. Pierwszy raz powiedział to komuś, byłam w szoku. Rozmawiałam z nim potem o tym.
Wtedy postanowiłam że możemy dać sobie ostatnią szansę.
Sobota-9.3
Jaga u mnie nocowała. Znaczy się była w nocy. Bo spałyśmy od 4:30 do 8 więc spaniem tego nazwać nie można Siedziałyśmy na omegle i rozmawiałyśmy z Turkami <3
Niedziela-10.3
Nic ciekawego się nie wydarzyło. Napisałam jedynie sms-a do Adriana o treści ,, „-nie odpisał. Cieszyłam się nawet z tego.
Zaczęłam za to pisać z Kamilem-fajny jest ale chyba tylko jako kolega.
Poniedziałek-11.3
Praca -makabra. Adrian odpisał i zaczęliśmy rozmawiać. Dobrze zrobiło nam te kilka dni nie pisania, dogadywaliśmy się.
Dalej piszę z Kamilem
Wtorek-12.3
Praca. Dalej piszę z Adrianem i Kamilem. Z jednym i drugim zaczynam flirtować. W końcu z Adrianem nie jestem, mogę robić wszystko. A flirt to przecież nawet nie zdrada.
Środa-13.3
Zaczynają się kłótnie z Adrianem. Jest coraz gorzej. Smuci mnie to ale nie mówię mu tego. Próbuje iść na kompromis bo go kocham? Nie wiem
Kamil się o mnie martwi. Boi się że coś poważnego mi jest. Jezu drogi przecież krew z nosa to nie koniec świata prawda?
Najwyżej wykrwawię się na śmierć.
Czwartek-14.3
Doszliśmy do dnia dzisiejszego. Znowu leciała mi krew z nosa ale nie mówię nic rodzicom. Nie muszą wiedzieć. Najwyżej umrę, przecież i tak nie mam dla kogo żyć. Nikt by się tym nawet nie przejął.
Rozstałam się z Adrianem, już tak na stałe. Usunęłam jego numer Tel i gg. Po co mam czasem napisać do niego. Lepiej nie. Trzeba zapomnieć. Ale jednej rzeczy nie umiem usunąć. Jeden sms. Sms z tekstem jego piosenki. Czytam go i czytam i nie potrafię usunąć. Szkoda mi go jest. Może za jakiś czas mi przejdzie i go też usunę. Jednak to jeszcze nie ten moment.
Z Kamilem od wczoraj nie rozmawiam. Powiedział mi że mnie bardzo lubi a może nawet coś więcej. Ja mu powiedziałam że też go bardzo lubię. Nie no kochać to go nie kocham. Powiedział mi potem że chciałby mieć taką dziewczynę jak ja a następnie stwierdził że i tak pewnie bym go nie chciała a gdy mu zaprzeczyłam to przestał odpisywać.
Nie no kolesi się nie zrozumie. Ale może to jakiś znak? Może mam zacząć od nowa wszystko. Z czystym kontem?
Nie mam pojęcia ale na jakiś czas chyba sobie odpuszczę poznawanie nowych chłopaków i flirty z kimkolwiek.
 

 
Czwartek,7.3.2013
Leże na łóżku, z słuchawkami na uszach i słucham mojego ulubionego zespołu muzycznego- Limp Bizkit. Patrzę w sufit i wspominam dzisiejszy dzień. Nie wiem czy można go uznać za katastrofalny czy za w miarę dobry. Były fajne momenty ale no jednak większość dnia to była dla mnie załamka. Ale nie wiecie o co chodzi. Więc może zacznę od samego początku. Więc cofnijmy się do..hmm..września? Tak to powinno wystarczyć.
We wrześniu rozpoczęłam szkołę zawodową. Uczę się za sprzedawcę. Do nowej szkoły-na szczęście- nie szłam sama. Poszła ze mną moja przyjaciółka z gimnazjum-Kamila. Obie bałyśmy się tego jak to będzie. I ja i ona nieśmiała więc o nowe znajomości miało być ciężko. Jednak już następnego dnia poznałyśmy całą naszą klasę i w ten sposób zaczęłyśmy trzymać się z Jagą i jej bratem Patrykiem. Po kilku dniach, właściwie nie wiem kiedy, zaczęła się z nami trzymać Sabina.
Patryk poznał nas wszystkich z swoim kolegą-Adrianem. I to on jest przyczyną tej mojej dzisiejszej załamki. Ale mówmy co było dalej.
Po jakimś czasie Adrian mi się spodobał jednak był mały problem-moja nieśmiałość. Minęły w ten sposób ponad 4 miesiące. Przed samymi feriami Adrian wziął od Patryka mój numer telefonu. Moja radość? Bezcenna. Udawałam w szkole, że to tylko kolega. Jednak jak wróciłam do domu to się zaczęło. Wskoczyłam na łóżko i co robiłam? Jak małe dziecko skakałam do sufitu. W końcu chłopak który mi się od dawna podoba sam chciał mój numer.
Zaczęły się ferie na które ja wyjechałam do dawno nie widzianej przyjaciółki Amelii. Z nudów napisałam do Adriana, chciałam zobaczyć czy mi coś odpisze-jednak się przeliczyłam. Nie odezwał się. Ani w ten dzień ani w następny. Byłam trochę smutna jednak postanowiłam wtedy, że napiszę mu sms-a o tym, że mi się podoba. W końcu mamy ferie i zanim się z nim zobaczę miną 3 tygodnie.
Jednak nie wiem czemu nie napisałam mu tego. Nie musiałam-odpisał mi. Byłam wtedy z Amelią na zakupach. Zaczęliśmy pisać ze sobą. W szkole wydawał się być interesującym chłopakiem jednak nigdy nie miałam okazji z nim tak szczerze porozmawiać. Minęło parę dni i się pokłóciliśmy. Wtedy powiedziałam mu że mi się podoba ale już nie robiłam sobie nadziei. Wróciłam w ten dzień do domu i wieczorem chwyciłam za żyletkę-znowu. Minęło kilka dni i się pogodziliśmy. Mijały kolejne dni i była kłótnia za kłótnią. Raz było dobrze, raz było źle. Ale w końcu ustatkowało się i przestaliśmy się kłócić. Po prawie miesiącu od tego jak zaczęliśmy ze sobą pisać w końcu udało nam się spotkać. Pocałowaliśmy się wtedy.
Amelia mówiła mi, że nie mam się z nim wiązać, że nie warto. Jednak ja nie słuchałam, ja wiedziałam lepiej. W końcu byłam ,,zakochana”. Teraz nie wiem czy tak było czy nie ale przejdźmy do dalszej części..
Spotykaliśmy się tylko w szkole bo po szkole on był późno w domu. A w weekendy czemu nie? Dlatego, że on w sobotę miał dorywczą pracę a ja w niedziele przeważnie chciałam odpocząć przed ciężkim tygodniem w pracy czy też w szkole.
Więc już wiecie o tym, że widywaliśmy się tylko w szkole. Nie widziałabym nic złego w tym gdyby nie jeden szczegół. Mogliśmy widywać się tylko w szatni. Kto to wymyślił? Adrian. Jego koledzy o nas wiedzieli, moi znajomi o nas wiedzieli jednak on dalej nie chciał wyjść na korytarz. Wszyscy o nas wiedzieli gdyż no nie raz nas razem widzieli.
Wczoraj powiedziałam mu, że to boli gdy jest w pobliżu a jednak jest tak daleko. Wypomniałam mu też to, że zachowuje się w stosunku do mnie głupio na korytarzu bo to wygląda jakbyśmy się w ogóle nie znali. Obiecał że w czwartek(czyli dziś) będzie inaczej.
Nie uwierzyłam i pełna obaw poszłam dzisiaj do szkoły.
Powiedział mi ,,hej”..Nie wierzyłam w to ale jednak. Jaga też to słyszała. Po tym jak się odezwał narobiłam sobie nadziei, że będzie tak jak obiecywał. Myliłam się i to bardzo. Mijała przerwa za przerwą i dalej nic. Przyszła religia, poszłam jak nigdy do ostatniej ławki tylko po to by zrobić jedną rzecz. Chwyciłam żyletkę i się po prostu cięłam na lekcji. Jednakże uważałam by nikt nie zauważył, nie udało się. Koleżanka z klasy zauważyła jak naklejałam plaster.
Na tej religii napisałam mu sms-a, że musimy poważnie porozmawiać. Na przerwie o dziwo do mnie podszedł. Zerwałam z nim ale nie spodziewałam się takiej reakcji. Powiedział ,,okey” czy też ,,aha” i sobie poszedł. Zabolało, nawet sobie nie zdawał sprawy z tego jak mocno zabolało.
Dzień szybko minął, ja wróciłam do domu i zaczęłam się nad tym zastanawiać. Czy ja go kochałam? A może to tylko zauroczenie? Tego jeszcze nie wiem. Wiem za to, że mimo iż zerwałam z nim to dalej mi na nim zależy. Zależy jak cholera.
 

 
Cześć
Jestem prawie 17-letnią wariatką z milionami pomysłów na minutę ;P
O to jeden z nich..Zaczęłam pisać książkę.
O czym?
O moim życiu i nie tylko.Są tam fakty z mojego życia ale nie wszystkie.Niektóre sprawy zostały wymyślony na rzecz tejże książki która mam nadzieje z tego wyjdzie